Witam wszystkich serdecznie na moim blogu 🙂. W moim pierwszym wpisie pozwólcie, że pokrótce wyjaśnię wam temat mojego blogu. Mianowicie jestem od kwietnia opiekunką osób starszych w domu opieki w Anglii. I o tym głównie zamierzam tutaj pisać. Dlaczego chcę o tym pisać? Uważam, że temat jest na tyle ciekawy, że można by o nim opowiadać bez końca a ja nie mam komu za bardzo bo już nikt tego nie chce słuchać 😁.
Pozwólcie, że zacznę od początku. Jak już wspomniałam od kwietnia pracuję jako opiekunka w Anglii, wcześniej pracowałam w magazynie, przy biurku 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku, wolne weekendy święta, na godzinę niespełna 10 £ nadgodziny nieco więcej etc. Coś mi odbiło i postanowiłam przekręcić wszystko o 180°. Teraz mam na godzinę 8.21£ pracuję po 13h dziennie na nogach non stop i czasem na kolanach Świątek piątek czy niedziela. Więc nie poleciałam na lepsze warunki a na coś co uważałam wtedy w kwietniu, że chcę coś dla ludzi robić. Moją główną zaletą jest moje gadulstwo i zjednywanie do siebie ludzi, co w poprzedniej pracy nie było mi do niczego potrzebne w obecnej jest to doceniane tak mi się wydaje ale noe tylko to. Moje pracownie ponad siły chyba bardziej doceniają, ale mniejsza o to. Tak, że siedząc sobie dnia pewnego (mam tak w życiu ze wszystkim) postanowiłam pracę zmienić tak po prostu i pójść do pracy gdzieś indziej, brakowało mi już w tych angielskich magazynach powietrza. Znalazłam ofertę pracy blisko mojego domu w okolicznym domu opieki. Przyjęli mnie bez doświadczenia jakiegokolwiek od razu dając stałą umowę itd. Byłam zdziwiona ale uważałam się za fenomen że do takiej pracy tak poprostu bez żadnego ale po krótkiej rozmowie mnie przyjęto, dawniej myślałam że to jakieś szkoły specjalne się kończy do takich zawodów, ale nie 🙂. Na początku więc myślałam, że przyjęli mnie bo jestem taka świetna, ale prawda okazała się zupełnie inna...
Rekrutacja była orista, jak zna się język to angielski to można wszystko było zdziałać na mojej rozmowie. Przyjęto mnie z otwartymi rękami. Sprawdzono moje dokumenty rzecz jasna, certyfikat o niekaralności, ustalono 13 godzinne zmiany dzienne w systemie jeden tydzień 3 dni pracy drugi tydzień 4. Zgodziłam się na wszystko. Przerwa nie płatna trwająca godzinę podzielona na 3. Wiedziałam, że praca będzie ciężka, powiedziano mi że główne moje obowiązki to pomoc w porannej i wieczornej toalecie, pomoc przy posiłkach i towarzyszenie w ciągu dnia rezydentom. Ja jestem osobą z małej wioski z Polski, mieszkałam na gospodarce, dziadkowie niedaleko w drewnianym domku bez łazienki czasem przyszłam odwiedzić, babci wynieść nocnik i umyć czy dziadkowi wiaderko jak się załatwił tak że wiedziałam czym to pachnie, mówię o tym tylko żeby was uświadomić, że nie byłam nastawiona na czystą pracę i że nie boję się nikomu podetrzeć tyłka. Ale to o tym później, więc nastawiona byłam na przyjemne spędzanie czasu z rezydentami i drobną pomoc w toalecie.
Dzień pierwszy... Okazał się najgorszym w mojej karierze w jakim kolwiek zawodzie. Ale tylko 1 dzień, już drugi trzeci szło coraz lepiej, bo człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić. 🙂 Dosłownie do wszystkiego.
Zderzyłam się więc z rzeczywistością bardzo brutalnie. Przyszłam do pracy na 8 rano, nocna zmiana siedziała w jadalni i pisała raport dla nas czyli zmiany dziennej. Było nas 9 osób, dwie seniorki czyli przełożone i 7 opiekunek. Zaczęłam pracę na ich zdaniem najcięższym oddziale. Oddziały są dwa, z ciężką demencją (na dole) i z lekką demencją (na górze) oraz tzw normalnymi osobami które same się zgłaszają nawet bo potrzebują stałej opieki i nie chcą być ciężarem dla rodziny. Dom liczy 66 rezydentów, po 33 na piętro. Opiekunów przypada na piętro od 3 do 4. 🙂 Po raporcie sprawozdawczym przydzielono mnie do dziewczyny z Maroko abym jej asystowała przy pracy i się uczyła. Poszłyśmy więc obie do rezydentki numer jeden, pokój z łazienką, babcia wiek około 70+ waga 120 kg na łóżku leżała i czekała na pomoc w porannej toalecie. W pokoju smród kału i uryny niesamowity. Cóż, nie odzywam się nic. Podnosze kołdrę a babcia Paulina leży w nocnej koszuli, majtkach i pampersie na prześcieradle zalanym moczem, umazanym kałem i krwią. Szok. Ale poprosiłam grzecznie aby usiadła na łóżku i pomogłam jej się z tego podnieść i o balkoniku poszła do łazienki przy mojej asyście, usiadła na muszli klozetowej i małym ręcznikiem zaczęłam ją z tego wszystkiego myć a drugim wycierać do sucha. Koleżanka z Maroko (moja teraz już ukochana przyjaciółka) sprzątała jej łóżko. Babcia podczas mycia bez końca terkotała rozkazy, ma silną demencją więc nie wchodziłam z nią w dyskusję, wykonywałam jej serię poleceń : Daj mi to zrób mi to daj mi to zrób mi to zrób mi to i tak bez końca, to są jej główne słowa które mówi każdemu ciągle nie ważne czy robidz co mówi czy nie ona sobie tak powtarza te słowa bez końca, taka choroba co zrobić. Umyłam ubrałam i zawiozłam na wózku do jadalni na śniadanie. I do następnego rezydenta i tak jeden po drugim w gorszym lub lepszym stanie nie raz bez przerwy żadnej do 12 lub 13 się ich szykuje a obiad o 13... Ale śniadanie zjeść muszą. Jak dwa osiołki pracowałyśmy we dwie a inne opiekunki to byly angielki, były zajęte czymś innym. Lżejszym. Myślałam, że kupka i mocz to będzie najgorszy zapach na świecie do puki u jednej Marysi lat 90 waga 57 kg leżącej w łóżku z powykrecanymi reumatyzmem rękoma i nogami nie poczułam gnijącej rany w zacisnietej dłoni, ten zapach mnie dobił. Ale babcie umyłam ubrałam razem z koleżanką i dźwigiem przetransportowałam z łóżka na wózek do jadalni na śniadanie. Uderzała mnie mechaniczność moich obowiązków które określiłam jako obrabianie krów w oborze z rana po nocy, jak ktoś nie wie jak to wygląda to : krowo nastąp się, oczyszczanie grzebłem z kuoy, wywalanie gnoju i na pastwisko i tak jedna zagroda za drugą bo nie ma czasu. Później rezydenci jedzą obiad, niektórzy wymagają pomocy więc się ich karmi, później siedzą w grupowym salonie a my sprzątamy trochę po obiedzie itp. Niektórzy wymagają interwencji prysznicowej bo na korytarzu narobili na podłogę i się tym umazali, ale nke takie proste gdy Mariusz lat 70+ waga 110 chce cię zabić za to że chcesz go zabrać pod prysznic ale umyć jakoś trzeba i trzeba mieć podejście, ja to od razu załapałam co spodobało się współpracownikom, zaczęłam traktować ich jak dzieci tych rezydentów i niemal cukierkami przekonywałam do kąpieli 🙂. Potem o 5 kolacja i od 6 kładziemy do łóżek (do 8 rano i dłużej są w łóżkach) żeby dużo dla nocnej zmiany nie zostało do roboty. I do donu o 21. Jak wróciłam do domu to czułam się jak bhm traumę przeszła, myślami wracałam do obrazów przeróżnych incydentów związanych z biegunką itp. I tego smrodu do którego myślałam że się nie przyzwyczaję nigdy 🙄.
Do zobaczenia jutro 👌idę spać.
Pozwólcie, że zacznę od początku. Jak już wspomniałam od kwietnia pracuję jako opiekunka w Anglii, wcześniej pracowałam w magazynie, przy biurku 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku, wolne weekendy święta, na godzinę niespełna 10 £ nadgodziny nieco więcej etc. Coś mi odbiło i postanowiłam przekręcić wszystko o 180°. Teraz mam na godzinę 8.21£ pracuję po 13h dziennie na nogach non stop i czasem na kolanach Świątek piątek czy niedziela. Więc nie poleciałam na lepsze warunki a na coś co uważałam wtedy w kwietniu, że chcę coś dla ludzi robić. Moją główną zaletą jest moje gadulstwo i zjednywanie do siebie ludzi, co w poprzedniej pracy nie było mi do niczego potrzebne w obecnej jest to doceniane tak mi się wydaje ale noe tylko to. Moje pracownie ponad siły chyba bardziej doceniają, ale mniejsza o to. Tak, że siedząc sobie dnia pewnego (mam tak w życiu ze wszystkim) postanowiłam pracę zmienić tak po prostu i pójść do pracy gdzieś indziej, brakowało mi już w tych angielskich magazynach powietrza. Znalazłam ofertę pracy blisko mojego domu w okolicznym domu opieki. Przyjęli mnie bez doświadczenia jakiegokolwiek od razu dając stałą umowę itd. Byłam zdziwiona ale uważałam się za fenomen że do takiej pracy tak poprostu bez żadnego ale po krótkiej rozmowie mnie przyjęto, dawniej myślałam że to jakieś szkoły specjalne się kończy do takich zawodów, ale nie 🙂. Na początku więc myślałam, że przyjęli mnie bo jestem taka świetna, ale prawda okazała się zupełnie inna...
Rekrutacja była orista, jak zna się język to angielski to można wszystko było zdziałać na mojej rozmowie. Przyjęto mnie z otwartymi rękami. Sprawdzono moje dokumenty rzecz jasna, certyfikat o niekaralności, ustalono 13 godzinne zmiany dzienne w systemie jeden tydzień 3 dni pracy drugi tydzień 4. Zgodziłam się na wszystko. Przerwa nie płatna trwająca godzinę podzielona na 3. Wiedziałam, że praca będzie ciężka, powiedziano mi że główne moje obowiązki to pomoc w porannej i wieczornej toalecie, pomoc przy posiłkach i towarzyszenie w ciągu dnia rezydentom. Ja jestem osobą z małej wioski z Polski, mieszkałam na gospodarce, dziadkowie niedaleko w drewnianym domku bez łazienki czasem przyszłam odwiedzić, babci wynieść nocnik i umyć czy dziadkowi wiaderko jak się załatwił tak że wiedziałam czym to pachnie, mówię o tym tylko żeby was uświadomić, że nie byłam nastawiona na czystą pracę i że nie boję się nikomu podetrzeć tyłka. Ale to o tym później, więc nastawiona byłam na przyjemne spędzanie czasu z rezydentami i drobną pomoc w toalecie.
Dzień pierwszy... Okazał się najgorszym w mojej karierze w jakim kolwiek zawodzie. Ale tylko 1 dzień, już drugi trzeci szło coraz lepiej, bo człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić. 🙂 Dosłownie do wszystkiego.
Zderzyłam się więc z rzeczywistością bardzo brutalnie. Przyszłam do pracy na 8 rano, nocna zmiana siedziała w jadalni i pisała raport dla nas czyli zmiany dziennej. Było nas 9 osób, dwie seniorki czyli przełożone i 7 opiekunek. Zaczęłam pracę na ich zdaniem najcięższym oddziale. Oddziały są dwa, z ciężką demencją (na dole) i z lekką demencją (na górze) oraz tzw normalnymi osobami które same się zgłaszają nawet bo potrzebują stałej opieki i nie chcą być ciężarem dla rodziny. Dom liczy 66 rezydentów, po 33 na piętro. Opiekunów przypada na piętro od 3 do 4. 🙂 Po raporcie sprawozdawczym przydzielono mnie do dziewczyny z Maroko abym jej asystowała przy pracy i się uczyła. Poszłyśmy więc obie do rezydentki numer jeden, pokój z łazienką, babcia wiek około 70+ waga 120 kg na łóżku leżała i czekała na pomoc w porannej toalecie. W pokoju smród kału i uryny niesamowity. Cóż, nie odzywam się nic. Podnosze kołdrę a babcia Paulina leży w nocnej koszuli, majtkach i pampersie na prześcieradle zalanym moczem, umazanym kałem i krwią. Szok. Ale poprosiłam grzecznie aby usiadła na łóżku i pomogłam jej się z tego podnieść i o balkoniku poszła do łazienki przy mojej asyście, usiadła na muszli klozetowej i małym ręcznikiem zaczęłam ją z tego wszystkiego myć a drugim wycierać do sucha. Koleżanka z Maroko (moja teraz już ukochana przyjaciółka) sprzątała jej łóżko. Babcia podczas mycia bez końca terkotała rozkazy, ma silną demencją więc nie wchodziłam z nią w dyskusję, wykonywałam jej serię poleceń : Daj mi to zrób mi to daj mi to zrób mi to zrób mi to i tak bez końca, to są jej główne słowa które mówi każdemu ciągle nie ważne czy robidz co mówi czy nie ona sobie tak powtarza te słowa bez końca, taka choroba co zrobić. Umyłam ubrałam i zawiozłam na wózku do jadalni na śniadanie. I do następnego rezydenta i tak jeden po drugim w gorszym lub lepszym stanie nie raz bez przerwy żadnej do 12 lub 13 się ich szykuje a obiad o 13... Ale śniadanie zjeść muszą. Jak dwa osiołki pracowałyśmy we dwie a inne opiekunki to byly angielki, były zajęte czymś innym. Lżejszym. Myślałam, że kupka i mocz to będzie najgorszy zapach na świecie do puki u jednej Marysi lat 90 waga 57 kg leżącej w łóżku z powykrecanymi reumatyzmem rękoma i nogami nie poczułam gnijącej rany w zacisnietej dłoni, ten zapach mnie dobił. Ale babcie umyłam ubrałam razem z koleżanką i dźwigiem przetransportowałam z łóżka na wózek do jadalni na śniadanie. Uderzała mnie mechaniczność moich obowiązków które określiłam jako obrabianie krów w oborze z rana po nocy, jak ktoś nie wie jak to wygląda to : krowo nastąp się, oczyszczanie grzebłem z kuoy, wywalanie gnoju i na pastwisko i tak jedna zagroda za drugą bo nie ma czasu. Później rezydenci jedzą obiad, niektórzy wymagają pomocy więc się ich karmi, później siedzą w grupowym salonie a my sprzątamy trochę po obiedzie itp. Niektórzy wymagają interwencji prysznicowej bo na korytarzu narobili na podłogę i się tym umazali, ale nke takie proste gdy Mariusz lat 70+ waga 110 chce cię zabić za to że chcesz go zabrać pod prysznic ale umyć jakoś trzeba i trzeba mieć podejście, ja to od razu załapałam co spodobało się współpracownikom, zaczęłam traktować ich jak dzieci tych rezydentów i niemal cukierkami przekonywałam do kąpieli 🙂. Potem o 5 kolacja i od 6 kładziemy do łóżek (do 8 rano i dłużej są w łóżkach) żeby dużo dla nocnej zmiany nie zostało do roboty. I do donu o 21. Jak wróciłam do domu to czułam się jak bhm traumę przeszła, myślami wracałam do obrazów przeróżnych incydentów związanych z biegunką itp. I tego smrodu do którego myślałam że się nie przyzwyczaję nigdy 🙄.
Do zobaczenia jutro 👌idę spać.
Komentarze
Prześlij komentarz